raf

Od kilku miesięcy przewoźnicy zaczęli sygnalizować problem z wykonywaniem przewozów przez pracowników państw spoza UE (szczególnie z Ukrainy) na terenie Niemiec oraz Republiki Francuskiej. Tamtejsze służby coraz częściej twierdzą, że aby wykonywać pracę na terenie Niemiec pracownik taki musi posiadać zezwolenie na pracę w Niemczech. Natomiast zarówno dokument zwany potocznie „oświadczeniem o zamiarze powierzenia pracy” jak i zezwolenie na pracę dotyczy pracy wykonywanej na terenie Polski.

O ile do tej pory polskie urzędy twierdziły zgodnie, że jeżeli ktoś posługuje się oświadczeniem o zamiarze powierzenia pracy albo zezwoleniem na prace może spokojnie wyrobić wizę i wykonywać pracę na terenie Schengen. Tak jak wspomniałem ok 2 miesięcy temu z niewiadomych przyczyn sytuacja się zmieniła i polskie urzędy twierdzą teraz, że zarówno oświadczenie jak i zezwolenie na pracę upoważnia tylko do wykonywania pracy na terenie Polski co wynika z treści oświadczenia czy zezwolenia.

Opisana interpretacja ambasady niemieckiej jeszcze inaczej widzi tą sprawę i w mojej ocenie taka interpretacja jest mocno naciągana.

Wrócić należy również uwagę na wyrok Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości z 2014 r., w którym Trybunał stwierdził m in. że wymóg uzyskania pozwolenia na pracę dla pracownika będącego

obywatelem państwa trzeciego, a delegowanego przez zatrudniającego go przedsiębiorcę mającego siedzibę w państwie członkowskim Unii Europejskiej do pracy na terenie innego państwa członkowskiego, stanowi ograniczenie swobody świadczenia usług. W myśl orzeczenia Trybunału, przepisy krajowe, które uzależniają wykonywanie świadczenia usług na terytorium tego kraju przez przedsiębiorcę mającego siedzibę w innym państwie członkowskim od wydania jakiegokolwiek typu zezwolenia administracyjnego, w tym pozwolenia na pracę pracowników będących obywatelami państw trzecich

zatrudnionych w przedsiębiorstwie mającym siedzibę w innym państwie członkowskim, stanowią ograniczenia swobody świadczenia usług, o których mowa w art. 56 i 57 traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej. Delegowanie, zgodnie z zapatrywaniami Trybunału, nie powinno być utożsamiane z migracją zarobkową, której celem jest uzyskanie dostępu do rynku pracy konkretnego państwa członkowskiego. W ramach delegowania obywatele państwa trzeciego w dalszym ciągu pozostają zatrudnieni u przedsiębiorcy delegującego i to na jego rzecz świadczą pracę. Legalność zatrudnienia powinna być badana z perspektywy tego państwa, w którym zatrudnione są osoby delegowane (w przypadku tej sprawy – w Niemczech), a nie przepisów państwa przyjmującego. Trybunał wskazał, że delegowani pracownicy w spornym postępowaniu nie rościli sobie prawa dostępu do rynku pracy kraju, do którego zostali delegowani, jako że na stałe zatrudnieni byli w kraju pracodawcy, skąd następowało delegowanie i dokąd wracali po ukończeniu przypisanych im zadań. Trybunał przypomniał także, że państwa członkowskie mają obowiązek znieść wszelkie ograniczenia, które mogą wstrzymać, ograniczyć lub uczynić

mniej atrakcyjną działalność polegającą na świadczeniu usług, zarówno w odniesieniu do przedsiębiorców lokalnych jak i do tych z innych państw członkowskich, także tych korzystających z instytucji delegowania pracowników. Konieczność uzyskania pozwolenia na pracę przez pracowników oddelegowanych do pracy na terytorium danego państwa utrudnia realizowanie swobody świadczenia usług w sposób nieproporcjonalny. Zdaniem Trybunału nakładanie na przedsiębiorcę delegującego pracowników lub korzystającego z pracy pracowników delegowanych, obowiązku uzyskania pozwolenia na pracę, i związanych z tym obciążeń administracyjnych, stanowi środek istotnie ograniczający możliwość transgranicznego świadczenia usług. Wystarczające wydaje się jedynie informowanie władz państwa przyjmującego o obecności pracowników delegowanych, będących obywatelami państwa trzeciego, na jego terytorium w celu świadczenia usług na rzecz konkretnego przedsiębiorcy, a także o przewidywanym czasie ich obecności.

Treść powyższego wyroku ETS w oczywisty sposób wskazuje na to, że służby niemieckie nie mają podstaw do kwestionowania legalności świadczenia pracy na terenie Niemiec, skoro pracownicy zostali legalnie zatrudnieni w innym Państwie członkowskim UE. Problem polega na tym, że o ile władze niemieckie mają świadomość tego wyroku to nie mam pewności czy urzędnik kontrolujący pracownika na ulicy ma taką świadomość. Dlatego też nawet jeżeli polski przewoźnik ma rację i legalnie deleguje pracownika z Ukrainy do pracy w Niemczech to istnieje ryzyko zatrzymania kierowcy i wszystkich związanych z tym konsekwencji.

Autor: r.pr. Rafał Podborski

Powrót do listy aktualności
-->

Facebook